… a Ty pełnisz rolę pasywną oznacza to, że właśnie zostałeś ‘klientem’ korporacji i wszystko co możesz zrobić to okłady na bolącej części ciała gdy korporacja z Tobą skończy.
W połowie grudnia br. wykonałem operację usunięcia Aplikacji Google w jednej z zarządzanych dla klienta domen. Otrzymałem komunikat informujący mnie, że w ciągu 5 dni dane zostaną usunięte z Google’a. Proste – nieprawdaż? Domenę przeniosłem gdzie należało. Minęło pięć dni i okazało się, że do klienta nie dociera poczta. Dowolna wiadomość wysyłana z Gmail’a ginie. Serwery pocztowe Google nawet nie próbują łączyć się z serwerem docelowym. Gdzie zatem trafiają ‘zniknięte’ wiadomości?
Wykonałem test mający na celu sprawdzenie stanu rzeczy. Zalogowałem się do Aplikacji Google działających w innej domenie i podjąłem próbę dodania tam wspomnianej a problematycznej. Dowiedziałem się, że:
Ta nazwa domeny została już użyta jako alias lub domena.
To wyjaśniło mi wszystko. Minęło 15 zamiast zapowiadanych 5 dni. Domena nadal jest obsługiwana przez Google o ile podejmujemy próbę wysyłania na nią wiadomości z konta w Google Mail’u (wiadomości z poza Google docierają poprawnie). Oczywiście próba zalogowania się na ‘usuniętym’, lecz nadal w praktyce działającym, koncie oznacza zapoznanie się z frazą:
Sorry, you’ve reached a login page for a domain that isn’t using Google Apps. Please check the web address and try again.
(dla odmiany anglojęzyczną)
Nabici w Google. Tak. To my za jakiś czas. Chwilowo nadal jesteśmy pasywni seksualnie, a korporacja wchodzi z nami w stosunki, czyli mówiąc wprost, językiem wiedźmińskim, chędoży nas w rzyć.
Ogłoszono listę najlepszych polskich blogów firmowych roku 2009. Postanowiłem sprawdzić jak autorzy potraktowali kwestię bezpieczeństwa swoich firmowych wizytówek. W rankingu uwzględniłem fakt, iż najnowsza (w chwili pisania tekstu) stabilna i bezpieczna wersja skryptu WordPress oznaczona jest numerem 2.8.6 i tak:
Blogi młode:
1. Blog Banku Zachodniego WBK – WordPress 2.7.1
2. Blog AdTaily – WordPress 2.7.1
3. Blog Paclan Historie Kuchenne – WordPress 2.8.2
3. Blog ŁubuDubu PR – WordPress 2.8.4
Dwa pierwsze bazują na antycznych wersjach skryptu WordPress. Za treść być może piątka, za rozwiązanie techniczne … dyskwalifikacja. Miejsca trzecie ex aequo wersja skryptu nieaktualna ale akceptowalna (z pewnym trudem).
Ciąg dalszy artykułu 'Blogi firmowe w Polsce i bezpieczeństwo informatyczne'»
Dzisiaj otrzymałem list o takiej oto treści:
Important Thawte® Personal E-mail Certificate Holder Notice
Thawte Personal E-mail Certificates and Web of Trust are being discontinued
Dear [...],
Over the past several years, security compliance requirements have become more restrictive, while the technology infrastructure necessary to meet these requirements has expanded greatly. Despite our strong desire to continue providing the Thawte Personal E-mail Certificate and Web of Trust services, the ever-expanding standards and technology requirements will outpace our ability to maintain these services at the high level of quality we require. As a result, Thawte Personal E-Mail Certificates and the Web of Trust will be discontinued on November 16, 2009 and will no longer be available after that date.
Deciding to conclude these services was a difficult decision for us to bear, specifically because of the community that has been built around these products over the years.
To express our gratitude and sincere appreciation for being a part of our Thawte community, we would like to offer you up to $100.00 off the purchase price of our SSL and/or code signing certificates.
If you would like to take advantage of our offer, please forward this email to our sales department. Their contact details are listed at the foot of this message. Please note that this offer expires on November 16, 2009.
I tak oto zakończyła się moja przygoda z Thawte po ponad 10 latach trwania. Mogę napisać tylko jedno – szkoda, gdyż ich bezpłatny certyfikat towarzyszył mi długo i był nad wyraz pożyteczny w korespondencji z ludźmi z ‘upper damagement’ firm wszelakich ;)
Ulubiona strona dostarczyła mi po raz kolejny porcji rozrywki wakacyjnej:
Wpisałem w komentarzu, ale się nie wyświetliło, więc wpisuję tutaj. Przepraszam za ewentualne zamieszanie. Dla mnie jest to ważna sprawa i tylko pobieżnie poruszona. Będę śledził ten wątek i oczekiwał na odpowiedź. Z góry dziękuję. Uczyłem się o tym na zajęciach na studiach informatycznych. Te demony traktowałem jako zbieg okoliczności. Ktoś wymyślił… trudno. Jednak poruszyło mnie to o czym była mowa dalej, mianowicie: Demony zabijają procesy (lub mogą zabijać procesy). Jeśli demon nie zabije do końca procesu to ten proces staje się zombi, czyli już nie da się zabić zombi. Dopiero po restarcie systemu. To mnie naprawdę poruszyło. Jak to się ma do naszego świata? jeśli ludzie nie zostaną zabici przez demony to staną się zombi? Czymś w rodzaju pomocników demonów, które tylko Bóg może zniszczyć, unicestwiając nasz Świat (ten restart systemu?). Jak to w ogóle z tym jest, że ktoś maszynę zaprogramował, żeby służyła Szatanowi? Bo jak to inaczej wytłumaczyć? Kilka zbiegów okoliczności? Czy może za linuxem kryje się coś więcej? Sama nazwa LINUX nie jest dla mnie przyjazną nazwą. Coś zagadkowego i niezrozumiałego a przede wszystkim groźnego. Dodatkowo te demony potrafią się zwijać (zajęcia z inżynierii oprogramowania) lub mnożyć. Mogą także kontrolować pracę systemu ingerując w niego (czyli to jest jak z prawdziwymi demonami). Jak powinienem na to patrzyć. Uznać, że wszystko jest w porządku i nie przejmować się? Przecież mi to wygląda na odzwierciedlenie naszego Świata, gdzie w systemie linux władzę mają demony. Czy ma to jakiś wpływ na ludzi, którzy korzystają z systemu? Przyzwyczajają się patrzą się w to godzinami i chcą aby to samo było u nas na Świecie, w naszym prawdziwym Świecie? Czy nie stanowi zagrożenia? To jest tylko część poruszająca demony. Nie wspominam już o tym co może zrobić bardzo popularny MC, czyli pełna nazwa: “Midnight Commander” po polsku Mroczny Władca. Cały ten system jest taki. Czasem przyozdobiony w ładną kolorową nakładkę o nazwie np.: Lilth. Lub bardzo popularny: (Secure, Anonymous, Megalomaniacal, Autonomous, Encrypting Linux) – w skrócie: SAMAEL Poproszę o komentarz. Jak mam się na to zapatrywać?
Tym razem jednak ojciec prowadzący nie wytrzymał, ale miast napisać, co należało a więc ’stuknij się w głowę człowieku’ odparł:
Ciąg dalszy artykułu 'Linux – zagadkowy, niezrozumiały, groźny'»
Dawno, dawno temu, żartowałem w gronie przyjaciół o posłużeniu się egzorcystą w celu unieruchomieniu serwerowni. Ad hoc. Jedną wizytą. Dzisiaj na stronach Towarzystwa Jezusowego w Polsce znalazłem artykuł o takiej oto treści:
Chciałbym aby na pytanie odpowiedział jakiś jezuita posiadający wiedzę z zakresu informatyki może Michał Karnawalski SJ. W systemach z rodziny Windows aplikacje działające w tle nazywają się procesami. W systemach unixowych natomiast usługi działające w tle nazywają się: daemons. Czy to, że została użyta akurat taka a nie inna nazwa może mieć jakieś okultystyczne konotacje, a tym samym szkodzić na życie duchowe? Pozdrawiam serdecznie.
Uzycie slowa “daemons” jako nazwy moze byc owocem ot takiej sobie malo refleksyjnej decyzji, a moze byc wyrazem czegos wiecej, na przyklad satanistyczno-okultystycznych fascynacji tworcow systemu. Problem polega na tym, ze w tym drugim przypadku tworcy nie przyznaja sie do swoich rzeczywistych motywacji. W kazdym razie szatan nie ma takiej mocy, aby oddzialywal swobodnie na czlowieka przez tego rodzaju nazwy. Jesli ktos sie modli i zwraca regularnie do Jezusa jako swego Zbawiciela, to tego rodzaju nazwy mu nie zaszkodza.
Z pozdrowieniem
Dariusz Kowalczyk SJ
Teraz już wiem dlaczego będąc duchownym zapragnąłem zostać administratorem. Zwiodła mnie ciemna strona mocy. Mam nadzieję, że Luke mnie nie znajdzie ;)