No właśnie – do czego administratorowi przydaje się Caps Lock? Do pewnego czasu niespecjalnie się nad tym zastanawiałem – Caps Lock siedział sobie po lewej stronie klawiatury a ja – przed nią. Ja go nie ruszałem, on zazwyczaj nie wchodził mi w paradę. Po prostu harmonia. Ale w pewnym momencie musiałem odciążyć nieco prawą, i duży, wygodny klawisz, kulący się pod serdecznym palcem lewej dłoni, doczekał się swoich pięciu minut sławy…
Ciąg dalszy artykułu 'Pożytek z Caps Locka'»
… a Ty pełnisz rolę pasywną oznacza to, że właśnie zostałeś ‘klientem’ korporacji i wszystko co możesz zrobić to okłady na bolącej części ciała gdy korporacja z Tobą skończy.
W połowie grudnia br. wykonałem operację usunięcia Aplikacji Google w jednej z zarządzanych dla klienta domen. Otrzymałem komunikat informujący mnie, że w ciągu 5 dni dane zostaną usunięte z Google’a. Proste – nieprawdaż? Domenę przeniosłem gdzie należało. Minęło pięć dni i okazało się, że do klienta nie dociera poczta. Dowolna wiadomość wysyłana z Gmail’a ginie. Serwery pocztowe Google nawet nie próbują łączyć się z serwerem docelowym. Gdzie zatem trafiają ‘zniknięte’ wiadomości?
Wykonałem test mający na celu sprawdzenie stanu rzeczy. Zalogowałem się do Aplikacji Google działających w innej domenie i podjąłem próbę dodania tam wspomnianej a problematycznej. Dowiedziałem się, że:
Ta nazwa domeny została już użyta jako alias lub domena.
To wyjaśniło mi wszystko. Minęło 15 zamiast zapowiadanych 5 dni. Domena nadal jest obsługiwana przez Google o ile podejmujemy próbę wysyłania na nią wiadomości z konta w Google Mail’u (wiadomości z poza Google docierają poprawnie). Oczywiście próba zalogowania się na ‘usuniętym’, lecz nadal w praktyce działającym, koncie oznacza zapoznanie się z frazą:
Sorry, you’ve reached a login page for a domain that isn’t using Google Apps. Please check the web address and try again.
(dla odmiany anglojęzyczną)
Nabici w Google. Tak. To my za jakiś czas. Chwilowo nadal jesteśmy pasywni seksualnie, a korporacja wchodzi z nami w stosunki, czyli mówiąc wprost, językiem wiedźmińskim, chędoży nas w rzyć.
Co prawda informację o tym zamieścił już serwis OSnews.pl, ale dyletanckie tłumaczenie kiepsko napisanego ogłoszenia może pozostawić nawet osoby nieco obeznane z systemami operacyjnymi w stanie głębokiej konfuzji. Ponieważ prostowanie błędów i wypaczeń zajęło zbyt wiele miejsca, dlatego zdecydowałem się opublikować samodzielną notkę.
Ciąg dalszy artykułu 'MINIX 3.1.5'»
Od rana cieszę oczy zdjęciami pioniera fotografii kolorowej, wymienionego w tytule Siergieja Prokudina-Gorskiego. Po ~100 latach od chwili wykonania (powstały w latach 1909-1912) zdjęcia urzekają. Techniką. Pomysłem na ich wykonanie. W końcu odzwierciedleniem realiów życia carskiej Rosji.
Dla zainteresowanych garść linków: