Kilka lat temu popełniłem wpis o mocno zbliżonym tytule.
W dniu wczorajszym dowiedziałem się, że nadal jestem pasywny seksualnie, tym razem jednak korporacja wchodząc z mną w stosunki, czyli mówiąc wprost, językiem wiedźmińskim, chędożąc mnie w rzyć, na koniec każe sobie jeszcze za wszystko, co dla mnie zrobiła, płacić.
Przeczytałem o tym w następujących miejscach:
- ale, że to nie są pierwsze zmiany w warunkach użytkowania tej usługi, zatem potraktowałem je, w pierwszym odruchu, pobłażliwe i bez szczególnego fajerwerku, w końcu byłem (i jestem) uspokajany przez różne media branżowe, iż użytkownicy darmowej wersji będą mogli dalej z niej korzystać bez konieczności uiszczania jakiejkolwiek opłaty.
Media zapomniały jednak wspomnieć o czymś, co znalazłem dzisiaj w panelu zarządzania moimi usługami Google Apps. Tym czymś wydaje się czas możliwości bezpłatnego wykorzystywania usługi ograniczony do 30 dni o czym zdaje się świadczyć taki oto komunikat :
Bezpłatna 30-dniowa wersja próbna Google Apps dla Firm
- z przyciskiem o treści „UAKTUALNIJ TERAZ”. Poczekam 30 dni i jeśli usługa przestanie działać dokonam migracji do usług Microsoftu i oddam moje pieniądze innej korporacji, uczciwszej o tyle, że nie ukrywa zainteresowania moim portfelem w pierwszym rzędzie, a dopiero potem moimi członkami ;)
Doszliśmy do najprzyjemniejszej części konfiguracji Zabbixa. Pliku konfiguracyjnego. Banał i popierdółka (po usunięciu komentarzy). Zmieniłem go w sporym stopniu zwłaszcza w zakresie panikarskiego podejścia do procedury ponawiana testu per item w przypadku pojawienia się błędu na teście (nie rozumiem dlaczego autorzy założyli, że jeśli test zwraca błąd to powtórzenie go w przedziale 1/4 czasu standardowego interwału między testami poprawi sytuację; najwyraźniej nigdy nie czytali o przygodach Puchatka).
Rada dla początkujących z tematem Housekeeping’u w Zabbixie:
Ciąg dalszy artykułu 'Zabbix, przebudzenie'»
Zabbix skompilowany (2.0.3). Serwery przygotowane. Plany na monitoring poczynione.
Instancja będzie monitorowała na wstępie +/- 1000 urządzeń i wykonywała sumarycznie ~80k testów indywidualnych (specyfika wdrożenia to testy dużej ilości różnorodnych urządzeń monitorowanych nieomal wyłącznie za pośrednictwem SNMP). Wielkości baz policzone dla założeń przechowywania danych typy ‚history’ przez 24 godziny a danych typu ‚trends’ przez 60 dni.
Po przygotowaniu pod serwer bazodanowy maszyny HP ProLiant DL360 G5 + 1xCPU (w planach x2), kontroler RAID (bateryjny, obsadzony), zapięty RAID 1+0, 32Gb RAM (polecam życzliwej uwadze różnice w dokumentacji HP, która ma problemy z zdecydowaniem ile pamięci można maksymalnie obsadzić w maszynie), przystępujemy do instalacji serwera bazodanowego.
Ciąg dalszy artykułu 'Zabbix, rewolucje'»
Hasło ‚Nagios nam nie wystarcza’ uzasadniane słowami ‚nie ma tam wykresów dla zarządu’ to zmora większości technicznych odpowiedzialnych za systemy monitorujące. Chwilę potem techniczny usłyszy ‚że istnieje taki system, który spełnia sny – system nazywa się Zabbix’. Na etapie testów wszystko działa perfekcyjnie. Obliczenia, prognozy, przepis na ciastko autorstwa twórców, to wszystko zachęca do zboczenia w stronę systemu statystycznego, który przy okazji umie wysłać powiadomienie, że coś jest nie tak.
Pierwszych 100 urządzeń i 4000 testów się nie zauważa. Kolejnych 100/4000 urządzeń/testów także nie. A potem, dzięki sprawnym palcom ekipy wpisującej budzicie się ze snu dysponując w systemie liczbą 800 urządzeń, 79000 testów, z martwym Zabbixem za sprawą serwera bazodanowego, który nie dał rady, bo właśnie zapierdala z prędkością jakiś 340/390 operacji (select/insert/delete/update) na sekundę i najpewniej albo zjadł pamięć, albo przestał się wyrabiać na IO – jakkolwiek – zabił wielką żabę na amen.
Ciąg dalszy artykułu 'Zabbix, pierwsza krew'»
Żyję w świecie Call Center. Pośrednio. Gdziekolwiek dzwonię wita mnie beznamiętny głos nakazujący wciskać coś w celu połączenia się z kimś. Nie zdziwię się, jeśli któregoś dnia, po wykonaniu połączenia usłyszę:
Dlaczego? Bo czemu by nie ;)
Ps. Mam nadzieję, że Stanisław Bareja uśmiechnie się gdziekolwiek jest ;)
Ps.2. Głosu użyczył mi odpłatnie serwis ivona.com.